Płyta MMarssa już na ostatniej prostej, czyli odebrana z tłoczni trafiła w nasze ręce. Piękne wydanie sprawia, że nie możemy oderwać od niej wzroku. Starannie wykonana oprawa dodaje dodatkowych wrażeń do aranżacji, których słucha się z prawdziwą przyjemnością. Każdy z utworów jest inny, każdy ma swój klimat, ale wszystkie łączy jedno – artysta, który włożył w nią całe swoje serce i duszę. Cały krążek, choć każdy z utworów porusza inne zagadnienie, jest spójny i opowiada o wyzwaniach czekających na nas każdego dnia w świecie kreowanym przez media oraz sposoby na to, “jak się nie dać”.